Round 1 · Table 3
vs Łukasz Białas
Score225 - 665
125 - 165
No battle report for this game yet.
Data source:
ChampionsHub
—
Place
emoji_events 4
Points
875
W / D / L
1/ 0 /1
No army list.
No battle report for this game yet.
No battle report for this game yet.
No army list.
[Prolog] ... I oto stałem. Po zwycięskiej bitwie w imię dzielenia się błogosławieństwem plagi, ukazała się przede mną brama. Usłyszałem głos, mimo że słyszałem go po raz pierwszy, wydawał się on znajomy. ~Dzielny wojowniku, doceniam twe poświęcenie i jako dowód mojej wdzięczności nagradzamy cię zaszczytem jakim jest krucjata w krainie Ghyranu~ Zamarłem. To był on, zwrócił się do mnie osobiście. Doznałem zaszczytu, o którym większość może tylko pomarzyć. -O wielki Władco Zarazy, słyszę twe wołanie i dziękuję za ten wielki zaszczyt- ~Zgromadź swe wojska i wyrusz do Ghyranu. Od teraz będziesz nosić imię "Lord Veil Bubonis, Zasłona Pomoru", a twe wojska będą znane jako "Legiony Czarnej Plagi"~ I tak też zrobiłem. Czasu nie było dużo, zabrałem więc ze sobą jedynie najlepszych i najbardziej zasuszonych wojowników. Oddział kawalerzystów na rozkładających się wierzchowcach z młotami przepełnionymi zarazą, wraz z ich dowódcą - mnichem przynoszącym plagę i rozkład. Batalion piechoty o zbrojach i skórze tak twardych, a mieczach tak spaczonych, że z każdej bitwy uchodzili bez szwanku. Towarzyszyć im będzie Lord Plagi zasłużony wojownik z oddziału Putridow. Ja sam dosiadłem potwornej bestii i ruszyliśmy podbijać Ghyran i szerzyć błogosławieństwo zarazy i rozkładu ... [Rozdział 1] Obrona leśnej twierdzy Po dotrarciu do Ghyranu rozbiliśmy obóz w ruinach starej twierdzy. Warunki były idealne, nie dość że budynek przeżarty był zgnilizną, to wszędzie walały się martwe szczury, zapewne zabite jakąś chorobą. Jednak niedługo po dotarciu i zadomowieniu się, usłyszeliśmy dalekie dudnienie. Wystarczył jeden rzut oka i zauważyliśmy na choryzoncie trzy wielkie, włochate bestie, dosiadanie przez ludzi rządnych krwi i mięsa. Było oczywiste, że jeżeli któryś z nich dotrze do naszego miejsca obozu, nie zostanie z niego nic prócz gruzu. Zadanie było więc jasne - nie dopuścić, aby którykolwiek z nich przedarł się do twierdzy, bo inaczej stracimy ważny strategicznie punkt. Nie było to proste, mimo że przeciwnicy nie było liczni, to trzymali się razem, a zatrzymanie trzech wielkich, rozpędzonych mamutów, jest praktycznie niemożliwe. Na szczęście Dziadek Nurgle nie zostawił nas samych, przy pomocy Gnarlmawa i okolicznych skalistych terenów, udało nam się zatrzymać i osłabić siły przeciwnika. Ja sam i moja kawaleria przepłaciliśmy życiem to starcie. Jako druga linia obrony, nadszedł Legion Rdzawych Mieczy. Udało im się zabić drugą bestię, lecz dla wrogiego generała byli jedynie smacznym kąskiem. Ostatnią szansą na obronę naszej twierdzy był Klecha Rozkładu, który przez całą potyczkę osłabiał oddziały przeciwnika swoimi modłami, jednak kiedy został sam na polu bitwy, postanowił poświęcić się w imię obrony obozu. Jednak wrogi generał nawet na niego nie spojrzał, kroczył dalej w stronę twierdzy i moment, w którym do niej dotarł, twierdzą obrzuciła się w pył, a na powrocie dobił wcześniej wspomnianego mnicha. Straciliśmy nasz obóz, jednak każdy z nas wyniósł z tej potyczki doświadczenie, które pomoże nam w późniejszych bitwach... [Rozdział 2] Starcie z niewiernymi Nie wyruszyliśmy do Ghyranu jako jedyni, było to wiadomo od początku. Ta kraina jest zbyt obfita w zasoby naturalne i zbyć ważna strategicznie, żeby ją przeoczyć. Jeżeli pozwolimy wrogim wojskom za bardzo się rozwinąć, nie będziemy mieli szans na jej podbicie. Naszym następnym zadaniem więc było stoczenie bitwy z [armia jerrego]. Próbowaliśmy zaskoczyć wroga, jednak Krasnoludy Chaosu były gotowe na zasadzkę. Jedynie zbliżyliśmy się do ich terytorium i od razu staliśmy się celem ostrzału z żelaznego moździerza. Zwróciliśmy się więc o pomoc do Władcy Zarazy, który słysząc modły Klechy Rozkładu, postanowił zaingerować w wynik bitwy. Przywołał on niestabilną kulę zmutowanych nurglingów nasączoną taką ilością zarazy, że w momencie eksplozji, zniszczy wszystko w sporej odległości. Wystarczyło więc "przekopać" kulę na stronę wroga i nie dopuścić, aby znalazła się ona w pobliżu wojsk sojuszniczych, ponieważ eksplozja byłaby zabójcza nawet dla pobłogosławionych śmiertelników. Wrogi generał - Jerr Popielny, domyślił się naszych zamiarów, więc jako pierwszy znalazł się przy "piłce" i wyrzucił ją w bok aby jego wojska broniły ją przed nami. Rozkazałem więc moim wojskom, aby zabiły Krasnoluda na skrzydlatym byku, a ja sam zająłem się odzyskaniem kuli zarazy. Pierwsza do ataku przystąpiła Kawaleria Zgorzkniałości, jednak nie dorastała ona do pięt wrogiemu generałowi i poległa przy pierwszym kopniaku zadanym przez wielką maszynę. Widząc jak moje wojska padają, posłałem im na pomoc Niewymiarowe Wahadło, które miało wspomóc Legion Rdzawych Mieczy w drugim natarciu. Ja sam przed dosyć długi czas zmagałem się z wrogą piechotą i ostrzałem artyleryjskim, jednak końcowi przebiłem się przez osłonę wroga i dotarłem do kuli demonów, którą wyrzuciłem w stronę przeciwnika. Niedługo po tym Jerr Popielny poległ, a razem z nim wszystkie wojska, jakie wezwał do pomocy w bitwie z nami. Bitwa zakończyła się sukcesem, a Krasnoludy Chaosu poległy z kretesem, jednak niezależnie od wyniku, obie armie urosły w siłę... [Rozdział 3] Szerzenie Plagi
No battle report for this game yet.