Battle recap
Scenariusz po przekątnej. Lucjan wygrał rzut i wybrał mi stronę, na której musiał się rozstawiać oddział za oddziałem, bo nie było miejsca. Wygrałem zaczynanie, podjechałem do przodu, dragoni ustawieni za murkiem, aby wildzi mieli po 1 ataku. Fireball nie wszedł, w ogóle w tej bitwie 5 razy rzucałem fireball ani razu nie wszedł... Lucjan podjechał. W mniejszych wildów wpadłem dwoma rydwanami po impaktach wyparowali, tak rzuciłem na overruna, że rydwany wciąż były sklejone jak w combacie i mogły się tylko zwrócić w tył. Elleriani zaszarzowali w pieski, te uciekły. WE w swojej turze dużą kawą zaszarzowały w dragonów. I coś dragoni się przestraszyli, bo na 4 savy na 4+ oblałem 3, oddając nie zraniłem. Wildzi z overruna wpadli w erlerianow wystawijąc się na bok dla rydwanów. W mojej turze obydwa rydwany wpadły w wildów i na koniec comabtu został champion i generał, a ja straciłem, lekki rydwan. Nie zdał breaka i ucieka, rzuca 10. Mówię dobrze jest, mam dwa oddziały do gonienia, każdy rzuca na trzech kościach któryś dogoni, niestety nie. W swojej turze się zebrał i schował za lasem. Idealnie, aby fireball w końcu wszedł, no nic.. Na drugiej flance pieski wpadły w ellerianów którzy nie zdali marszu i nawet nikt nie oddał. Radek schował się za górką i koniec.
