Battle recap
Pokarało mnie, że nie mam pomalowanej kawalerii i w trakcie wystawiania pomyliłem dragonow z ellyrianami xD. Zacząłem i połasiłem się na łuczników w skirmishu na prawej flance. Dragoni i rydwan wpadli w nich, część z łuczników nie miała tyle ruchu by dostawić się do comabtu i zgineła na wejściu. Fajnie, że zjadłem łuki tylko co dalej? Dragoni polecieli za mapę z overruna, rydwan niestety nie.. Fireball nic nie zrobił. Na drugiej flance, kontrowałem lance. Bretka w swojej turze zjadła mi rydwan, niestety zdała z przeżutem overruna i został na stole. W mojej turze, zaskoczyłem się, bo okazało sie, że nie można maszerować po wyjściu zza mapy. Więc dragoni byli pewni, że dostaną na twarz bez counter charge oddział pegazów z dwoma bohaterami, co nie mogło się dobrze skończyć. Na drugiej flance, rydwan i elleriani wpadli z lancę. Wygrali combat, lanca na stubbornie zatrzymała się kilka cali od krawędzi mapy. Pegazy wpadły w dragonów, trzech padło, ale dzielnie ustali. Lanca została zjedzona. W mojej turze do combatu z dragonami dorzuciłem od przodu rydwan i na bok pegazów ellerianów, licząc, że łączenie to jest trochę ataków z samych elerianow 11 no i rydwan z impactami i kilka ataków od dragonow, zadałem 2 rany... Rydwan i dragoni padli, elleriani zostali pogonieni, maga schowałem za domkiem, znowu fireball wszedł, ale nie zadał rany, eleryiani za lasek. Koniec bitwy, łącznie zadałem pegazom 3 rany i 1 rane na generale, na nie wiem ile ataków i conajmniej kilkanaście ran z firaballa.
