Battle recap
Trochę miałem zagwozdkę jak ugryźć tą armię, ze względu na szybkość, trzy rydwany i T5. Goblin na rydwanie mógł sam z siebie wypłacić 10 ataków z s5, więc zjadał wszystko u mnie w turę. Leszczor oddał mi zaczynanie, porobiłem kosmetyczne ruchu, aby postrzelać z łuków na 18 cali, rzuciłem fireballa. Zabiłem jednego dzika. Orki w swojej turze trochę podeszły. W drugiej turze, SZARŻA! Elleriani wpadli w orkowy rydwan i zabiłem sobie jednego z dangerousa xD. Nie zadałem rany, rzuciłem hammerhanda, też nie nic. Oddał i z 4 ataków zabił mi trzech.... Także, moja pierwsza część planu nie pykła. Dragoni, rydwan i mag(z hammerhandem) wpadli w dziki, ci z counter charge dostali impacty z s3 i straciłem dragona i rane na magu. Dziki wyparowały. Dragoni się powstrzymali, i oczekiwali na przyjęcię kolejnych dzików. Po lewej rydwan ustawił się na boku generała orkowego i straszył. Orki w swojej turze, zjedli mi obydwa oddział ellerianow. Dziki wpadły w dragonów, i bardzo chcieli pomścić pobratymców. Mimo, że biłem pierwszy to nie zadałem rany, sam dostając 3, breaka ustałem na give groundzie, więc ok. W mojej turze, mag doszarżował do combatu z dzikami, mocno liczyłem na hammerhanda z przeżutem no i musiałem uciekać magiem od dwóch rydwanów. Hammerhand wszedł ale nie zadał rany, dragoni zadali ranę, ale spadli przy tym. Mag na szczęscie uciekł za daleko. Latający rydwan wpadł w generała orkowego i pokazał klasę, zadał trzy rany + bok i wygrał combat, nie zdał breaka i dziękuję, tak można żegnać orkowych bohaterów. Ostatni rzut gry: trzy gobliny na rydwanie strzelają do maga, trafia, zadaje ranę, oblewam save i tracę 200 punktów. Wszystkie bitwy na turnieju przyjemne, format 750 jak najbardziej na plus, za to rozpiska do śmietnika :)
