Z góry zapowiadało się nieciekawie, przeciwnik miał 5 pocisków, strzelanie i furię które w szarzy zabijają u mnie wszystko oprócz smoków.
Turns
Turn 1
Myzu oddał mi zaczynanie. Mój plan na bitwę to było nie dać się wystrzelać i kontrować smokami. Wiedziałem, że z armią w której prawie każdy oddział lata, to wszystko będzie uciekać przed smokami. Miałem cichą nadzieje, że z 40 strzał i dwóch fireballi uda mi się zabić 10 furii i wtedy demon byłby odsłonięty. Niestety zabiłem tylko 4. Za to bardzo fartowanie wjechał pillar of filre, który nabił dwa rany na magy na rydwanie. Ten mag miał pechową turę, bo w drugim czarze miał miscasta który skończył turę magii, bardzo miło z jego strony. Demony podleciały trochę do przodu chowając się przed smokami, a flamery ze steed of shadow poleciały do mojej strefy rozstawiania i następnie ze strzałek zabiły 6 sisterek.
Turn 2
Uznałem, że prawą flankę trzeba jakoś otworzyć, bo jeśli strzelanie i magia pójdzie mi jak wcześniej to zaraz mnie nie będzie. Dlatego rydwan i elyriani zaszarżowali muchy. Na drugiej flance kamperka i chowania za laskiem. Próbowałem zabić 5 flamerów, ale okazali się za twardzi dla mnie .... Rydwan i eleryaini nawet pokonali muchę. Miałem sprytny plan, że z automatycznego givegrounda mucha wpadnie w pilar of fire. Niestety nie znałem FAQ i nie można wchodzić w pillar z give ground i ostatnia mucha przetrwała na jednej lub dwóch ranach. W swojej turze furię zaszarzowały w kawalerię wybijając ich do nogi, rydwan uciekł na ostatniej ranie.
Turn 3
Mag na smoku dojechał muchę, na drugiej flance ciągle taktyczny odwrót. Lord na smoku pilnował aby nic nie podleciało za blisko, kolejne próby strzelania w niezabijane flamery, tym razem nabiłem kilka ran. Przeciwnik podchodzi, coś tam próbuje czarować, ale w większości nie ma zasięgu pocisków.
Turn 4
Zdrowy rydwan widział jakimś skrawkiem dręczące flamery. Zaszarżowałem, ze stand and shoota dostałem dwie rany, w combacie kolejną sam nie robiąc nic. Przypominam flamery mają tylko warda na 5+, t4, 2W. Rydwan się odbił, drugi rydwan się kampi, smoki coś tam próbują robić, przeciwnik podchodzi, czaruję. Jakoś się smyramy. Przeciwnik podchodzi pod las z drugiej flanki.
Turn 5
Ostatnia tura, bez szału, próbuje coś tam strzelać smoki zioną, mało co zabijam, sam tracę ostatecznie rydwan i sisterki

