Battle recap
Towarzyska gierka w garażu, żeby sprawdzić rozpiski przed turniejem. Wystawianie: Lucjan miał masę małych oddziałów więc z łatwością mnie przewystawiał. Nie wiedząc któą flanką zamierza iść ustawiłem się po środku, tak żeby ewentualnie moje latające oddziały mogły podlecieć w miejsce wymagające uwagi. Tura 1: Nie udało się wrzucić reserve move z czarów także powolutku sobie człapię do przodu. Lucjan w swojej turze zaczyna oflankowywanie wildami i sisterkami na flance gdzie mam tylko zombie. Oddziały na drugiej flance chowają sie za lasem i obeliskiem. Tura 2: Na jednej flance idzie zgodnie z planem - hexwrathy blokują sisterki i wildów, udaję się dodatkowo na tych drugich wrzucić pocisk i krzyk i zostaje ich tylko 2. Mój środek stoi i czeka co zrobi smok. Na drugiej flance tracę zombie, a delikatny niedokmin pozwala sisterkom wpaść w fellbaty z overruna (ładnie rzuciły). Smok podlatuje do lasu bardzo blisko mnie. Tura 3: Zaczyna się robić ciekawie. W tej turze popełniam też kluczowe dla przebiegu gry błędy. Zacznijmy od prawej flanki, gdzie sisterki biją się z fellbatami. Ewidentnie natchnął je duch lasu, bo w 4 poskładały 6 fellbatów (wtf, to jest 12W :D) nie tracąc modelu. Na środku stołu wszyscy moi krzykacze podchądzą pod smoka z intencją zakrzyczenia go na amen. Smok dostaje wszystkie debuffy, łącznie -5ld. Ale zapominam, że ma Evasive i może sobie bezpiecznie uciec od krzyków :) Mój wampir szarżuje tancerzy, zabija czempiona i postanawia ich nie gonić, tylko polować na wildów. Tu kolejny błąd, trzeba było dobić tancerzy, a dopiero później ruszyć na wildów. Na lewej flance hexwraithy zabijają sisterki i wpadają w wildów. Niestety dostają kontre Oriona. Tura 4: Tu kolejny kosztowny błąd. Podchodzę gwardią do przodu z myślą, że dostanę szarże smoka i tancerzy, ale później się wskrzeszę i tak sobie będziemy stać z bilansem raczej korzystnym dla mnie. Nieuważnie podchodzę cal za daleko, tak że Orion może mnie zobaczyć przez szparę w lesie. Dostaję kanapkę ze wszystkich stron - smok, orion, hawki i tancerze. Zostaje 2 GG (koszmarne sejwy i regenki) :) Ja wbijam jakieś woundy na smoku. Wampir leci po wildów. 1 ostatni wild na lewej flance dostaje 2 krzyki i przeżywa :) Sisterki Lucjana jadą po baggage train, Tura 5: Kontynuacja dramatu, bo okazuje się, że skanapkowany z 4 stron nie mam miejsca na wskrzeszenie gwardii. Plan awaryjny zakłada zabicie smoka, któremu zostało 5 woundów. Wchodzi na niego łącznie -5 ld. Idą 3 krzyki. Efekt? 2 woundy zadane... No i robi się sraczka, gwardia ginie, smok odlatuje w bezpieczne miejsce i nie daje nawet połowy punktów. Orion się zwraca i jest gotowy na szarże w banshee i mortisa. Wampir na szczęście zabija wildów. Tura 6: Dożynki. Tracę mortisa i zombie. Terrorgheist zabija wardancerów. Ostatecznie zabijam 2 oddziały wildów (bez 1 typa....), sisterki, tancerzy, jakiś śmietnik. Tracę wszystko minus wampir i terrorgheist. Ja wygrywam sporo w strategic locations, ale Luc zdobywa baggage train. 6-14
