Turn 1
HE: Rozpocząłem i samotny wilk poleciał na oddział kawalerii, wierząc, że przetrwa breaka na -1 i w kolejnej turze już będzie wygrywał. Środek do przodu, oddział z magiem chciał rzucić eteryczność i reserved move. Niestety nie rozmkniłem tego za dobrze i ustawiłem się w zasięgu dispella (jakieś pół cala za blisko) i z mojego dodatkowe ruchu nici. Lekka kawa zabiła z łuków jednego outridera. Imperium: Po lewej szarża w rydwan, na środku kombinację z klocekiem swodmasterów w celu blokady kawalerii. Na romka szczęście skapnął się, że mogę zawsze szarżować w rzeczy na górce. Hellblasterm, outriderzy walą w dragonów, ci się trochę otrzepali i straciłem tylko dwóch! Sami dragoni byli tym zaskoczeni :) Działo nic nie zrobiło, łuki też nie. W walce koleś na rydwanie zabił championa kawalerzystów, przegrywam o 1. Nie zdaje breaka(10 na kościach) i mówię: "no, to za tych dragonów". Na szczęście Roman rzucił cal mniej, więc wszystko dobrze się skończyło :)








