Battle recap
smok robił za lodowego feniksa
whilte lionowy rydwan za bohatera na lekkim rydwanie
Nie bardzo miałem plan na grę poza tym, że trzeba lecieć do przodu i liczyć, że w nie zgarnę za dużo hitów i wbić się w maszyny.
Na szczęście wygrałem rzut na zaczynanie, więc jedna salwa z działa mniej :)
U mnie po lewej "samotny wilk" noble na lekkim rydwanie, pośrodku główne siły, mag w dużej kawalerii, drugi rydwan i fenisk schowani za lasem.
Moje czary magia HE to:
- plus 2 do casta dla przeciwnika,
- eteryczność i reserved move,
- ward 5+,
- pocisk z dużą templatką
Czary imperium:
- ruby ring
- fireball
- zdanie paniki i give ground
- było coś jeszcze ale nie pamiętam
Imperium skupiło się na obronie górki.
Turns timeline
1
HE:
Rozpocząłem i samotny wilk poleciał na oddział kawalerii, wierząc, że przetrwa breaka na -1 i w kolejnej turze już będzie wygrywał. Środek do przodu, oddział z magiem chciał rzucić eteryczność i reserved move. Niestety nie rozmkniłem tego za dobrze i ustawiłem się w zasięgu dispella (jakieś pół cala za blisko) i z mojego dodatkowe ruchu nici. Lekka kawa zabiła z łuków jednego outridera.
Imperium:
Po lewej szarża w rydwan, na środku kombinację z klocekiem swodmasterów w celu blokady kawalerii. Na romka szczęście skapnął się, że mogę zawsze szarżować w rzeczy na górce. Hellblasterm, outriderzy walą w dragonów, ci się trochę otrzepali i straciłem tylko dwóch! Sami dragoni byli tym zaskoczeni :) Działo nic nie zrobiło, łuki też nie.
W walce koleś na rydwanie zabił championa kawalerzystów, przegrywam o 1. Nie zdaje breaka(10 na kościach) i mówię: "no, to za tych dragonów". Na szczęście Roman rzucił cal mniej, więc wszystko dobrze się skończyło :)
2
HE:
W mojej turze zbieram rydwan, feniks wpada w hellblaster, generał w demigryfy, dragoni i duża kawa w klocek.
Ze strzelania spada kolejny outrider.
W comabacie z piechotą Roman zdał może jednego save, więc wyszło że zabiłem jakoś 10. Było mnie dwa razy więcej więc nie ma już givegrounda, co mnie ucieszyło bo dzięki temu coś jeszcze wpadnie do combatu z demigryfami. Rom rzucił jakoś dużo na breaka, także klocek zjedzony. Duża kawa dołączyła do drugiego combatu. Tam jakiś koncert słabych rzutów. Z ataków z impaktów, bohatera, osbługi rydwanu, orła i 5 kawalerzystów zadaje rane. Imperium się odwdzięczyło i również zadało rane. Wygrywam combat o 3 (close order, sztandar, szereg) i jest mnie 2x więcej. Kolejny piękny niezdany rzut na breaka i oddział zjedzony.
Fenisk zadaje dwie rany w hellblaster i stoimy.
Imperium:
Szarza kalwerii w rydwan, przejeżdżają 1 cal, więc nie ma bonusu do liczby ataków. Z magii wchodzą fireballe w dużą kawę i spada 3-4. Outridersi mają dość nękania przez ellerianów i im się odmachują zmiatając ich z powierzchni. Spada hellblaster z comabtu, nie zdaję LD i wybiegam za mapę.
3
HE:
Podlatuje feniksem pod działo, kawaleria do przodu. Nie ma co się kampić, ciągle dobra salwa z outriderów lub jeden fireball może mi ściągnąć oddział. Z czarów wchodzi mi eteryczność i ward 5+.
Combat samotnego wilka z kawalerią, wbijam dwie rany, i przegrywam o muzyka.
Imperium:
Odpala co może w feniksa i zdejmują go w turę, outridersi próbują szczęścia z dragonami, a oni ciągle niewzruszeni, tylko strzepują kurz ze zbroi.
4
HE:
Wpadam w łuczników, ci dzielnie stawiają opór! Samotny wilk w końcu pokonał kawalerię, łucznicy z rydwanu coś tam strzelają w samotnego maga.
Imperium:
Spadają łucznicy, próby z magii ściągnięcia mi generała, outridersi sie wycofują. Działo nic nie widzi.
Z overruna kawaleria wpada w bohatera, dragoni lecą do przodu.
5
Dragoni wpadają w maga i go zabijają. Kawa chyba rani bohatera. Outridersi ostatkiem sił strzelają w samotnego wilka, bez jakiś tam wyników.
Także wygrana coś koło 15-5.
Dużo zaważyła pierwsza tura strzelania imperium, kilka ran zadanych wcześniej na kawalerii i wynik mógłby się całkowicie odwrócić.
Super bitka! Dzięki Rom!